„Symfonia fantastyczna” w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej


Symfonia Fantastyczna - afisz

„ Jestem crescendem Beethovena” – powiedział o sobie francuski kompozytor Hektor Berlioz (1803-1869) po pierwszym wykonaniu Symfonii Fantastycznej w 1830 roku.

Te wspaniałe dzieło cieszące się uznaniem i olbrzymią popularnością publiczności wraz z Preludium do Popołudnia Fauna Claude’a Debussy’ego i prawykonaniem Koncertu na altówkę Benedykta Konowalskiego usłyszymy w dniu 10 maja o godz.19.00 w sali koncertowej Filharmonii.

Prawykonanie Koncertu na altówkę w Olsztynie będzie miało ten szczególny walor, że zagra go Dorota Sroczyńska, artystka, której już wcześniej Benedykt Konowalski dedykował wiele swych kompozycji, i która często bywała ich pierwszą wykonawczynią. Ta wybitna solista i kameralistka obok działalności artystycznej zajmuje się także nauczaniem. Jest profesorem Akademii Muzycznej Fryderyka Chopina w Warszawie gdzie prowadzi klasę altówki.

W piątkowy wieczór orkiestra filharmoników warmińsko-mazurskich wystąpi pod batutą Wojciecha Michniewskiego, dyrygenta bardzo wszechstronnego, prowadzącego zarówno koncerty symfoniczne, jak i spektakle operowe, a obok repertuaru klasycznego szczególnie cenionego za interpretacje muzyki współczesnej. W 2005 r. uhonorowany został Nagrodą Związku Kompozytorów Polskich za wieloletnie i kreatywne towarzyszenie polskiej muzyce współczesnej.

Wojciech Michniewski dyrygował w Europie, Azji, Ameryce Północnej i Południowej. Występował w takich znakomitych salach, jak Filharmonia Berlińska, Schauspielhaus w Berlinie, Teatro alla Scala w Mediolanie, Barbican Hall w Londynie, Teatro Colón w Buenos Aires. Brał udział w wielu międzynarodowych festiwalach muzycznych. W 2009 uzyskał stopień doktora sztuki muzycznej w zakresie dyrygentury w Akademii Muzycznej w Krakowie. Jest wykładowcą w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.

10 maja /piątek/2013r. godz. 19.00 sala koncertowa Filharmonii
Koncert „Symfonia fantastyczna”
Wojciech Michniewski – dyrygent
Dorota Sroczyńska – altówka
Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej
W programie:
Claude Debussy – Preludium do „Popołudnia fauna”
Benedykt Konowalski – Koncert na altówkę (prawykonanie)
Hektor Berlioz – Symfonia fantastyczna.
Epizod z życia artysty, op. 14
I. Marzenia. Namiętności
II. Bal
III. Wśród pól
IV. Marsz na stracenie
V. Sen o nocy sabatu

Bilety w cenie: 40 zł normalny i 30 zł ulgowy do nabycia w kasie Filharmonii tel.89 527 51 75 wew.135

SYLWETKI WYKONAWCÓW

Dorota Sroczyńska,Wojciech Michniewski

Dorota Sroczyńska

Naukę gry rozpoczęła w Państwowym Liceum Muzycznym im. Karola Szymanowskiego w Warszawie w klasie J. Grzegorzewskiego, a kontynuowała w klasie altówki Błażeja Sroczyńskiego w Akademii Muzycznej w Warszawie, którą ukończyła w roku 1979. W czasie studiów w PWSM doskonaliła swoje umiejętności, biorąc udział w kursach mistrzowskich Kurta Lewina. Była członkiem Orkiestry Kameralnej Filharmonii Narodowej kierowanej przez Karola Teutscha. Począwszy od 1978 r. stale pracuje w Orkiestrze Symfonicznej Teatru Wielkiego – Opery Narodowej, w której od 1991 r. jest zastępcą koncertmistrza grupy altówek.

Dorota Sroczyńska

Artystka jest uznaną solistką i kameralistką. Wielokrotnie występowała na estradach polskich filharmonii, m. in. w Katowicach, Białymstoku, Szczecinie. Brała udział w Festiwalu „Mistrzowie Polskiej Wiolinistyki” w Zielonej Górze oraz Festiwalu „Gwiazdy promują” w Jeleniej Górze. Współpracowała z takimi dyrygentami, jak: Agnieszka Duczmal, Jerzy Swoboda, Ryszard Dudek, Sibilla Werner, Tomasz Bugaj, Evgeny Volynskiy. Koncertowała również poza granicami Polski. Od 2000 r. współpracuje z triem fortepianowym Camerata Sambia w Kaliningradzie. Obok działalności artystycznej Dorota Sroczyńska zajmuje się także pedagogiką; prowadzi klasę altówki Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie, naucza również w Zespole Szkół Muzycznych im. Karola Szymanowskiego w Warszawie. Od 2004 r. jest dyrektorem artystycznym warsztatów dla dzieci i młodzieży ze szkół muzycznych, organizowanych w Elblągu i w Łomży.

Wojciech Michniewski – dyrygent

Urodzony w 1947 r. w Łodzi, studiował w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie: dyrygenturę pod kierunkiem Stanisława Wisłockiego (dyplom z wyróżnieniem), teorię muzyki (również dyplom z wyróżnieniem) oraz kompozycję u Andrzeja Dobrowolskiego. Wraz z Krzysztofem Knittlem i Elżbietą Sikorą utworzył grupę kompozytorską KEW. Jego utwór Szeptet na 2 soprany, 2 mezzosoprany, 2 alty i… kulturystę (1973) zdobył w 1975 r. nagrodę włoskiego Radia i Telewizji: Premio RAI. Wkrótce jednak Michniewski przestał komponować, poświęcając się dyrygenturze.

Wojciech Michniewski

Od 1973 do 1978 r. związany był z Filharmonią Narodową, początkowo jako dyrygent-asystent, zaś od 1976 r. jako dyrygent. W 1974 r. zdobył wyróżnienie na Ogólnopolskim Konkursie Dyrygenckim w Katowicach, w 1977 r. – I nagrodę na Międzynarodowym Konkursie Dyrygenckim im. Guido Cantellego w mediolańskim Teatro alla Scala, w 1978 r. – brązowy medal na Międzynarodowym Konkursie Dyrygenckim im. Ernesta Ansermeta w Genewie. W latach 1979-1981 był dyrektorem artystycznym Teatru Wielkiego w Łodzi, pełniąc równocześnie (do 1983) funkcję kierownika muzycznego sceny współczesnej w Warszawskiej Operze Kameralnej.

W latach 1984-87 był stałym dyrygentem gościnnym Polskiej Orkiestry Kameralnej, pełniąc ważną rolę przy jej transformacji w znaną dziś orkiestrę Sinfonia Varsovia, zaś od 1987 do 1991 r. stał na czele Filharmonii Poznańskiej jako jej dyrektor naczelny i artystyczny. Po 1991 r. dyryguje wyłącznie gościnnie.

W 1975 r. otrzymał „Orfeusza” – nagrodę krytyki za najlepsze wykonanie polskiego utworu na Warszawskiej Jesieni (Psychodrama Tadeusza Bairda), w 1987 r. – nagrodę krytyki na Musikbiennale Berlin. Nadal chętnie współpracuje z czołowymi polskimi zespołami – Filharmonią Narodową, orkiestrą Sinfonia Varsovia, Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia, czy też z warszawskim Teatrem Wielkim, gdzie przygotował muzycznie prapremiery oper, między innymi: Elżbiety Sikory (Wyrywacz serc, 1995), Roxanny Panufnik (The Music Programme, 2000) i Pawła Mykietyna (Ignorant i szaleniec, 2001).

Dokonał wielu nagrań płytowych, radiowych i telewizyjnych. W 1996 r. uhonorowany został nagrodą polskiego przemysłu fonograficznego – „Fryderykiem” za płytę z muzyką Witolda Lutosławskiego nagraną z Krzysztofem Jakowiczem i z orkiestrą Sinfonia Varsovia. W 1999 r. tę samą nagrodę otrzymała inna jego płyta – galowy koncert muzyki Rossiniego z Ewą Podleś, zaś w 2004 r. nominowana została do „Fryderyka” płyta z jego interpretacjami muzyki Mieczysława Karłowicza i Wojciecha Kilara. Koncertował w Europie, Azji, Ameryce Północnej i Południowej. Brał udział w wielu międzynarodowych festiwalach muzycznych.

W 2005 roku udekorowany został Srebrnym Medalem „Gloria Artis – Zasłużony Kulturze”. Od 2009 r. jest wykładowcą w Akademii Muzycznej.

OMÓWIENIE PROGRAMU KONCERTU

Preludium do Popołudnia fauna Claude’a Debussy’ego (1862- 1918) usłyszała publiczność paryska w roku 1894.

W programie koncertu kompozytor umieścił takie objaśnienie:

Muzyka tego Preludium jest bardzo swobodną ilustracją poematu Mallarmégo i nie pretenduje bynajmniej do jego syntezy. Są to raczej zmieniające się jedna po drugiej dekoracje, na tle których krążą pożądania i rojenia fauna w upale pewnego popołudnia. Zmęczony w końcu ściganiem uciekających przed nim bojaźliwie nimf i najad, zapada w upajający sen wypełniony ziszczonymi wreszcie marzeniami, posiadaniem wszystkiego w całej naturze.

Zapożyczona z malarstwa etykietka „impresjonizm” pasowała tutaj jak ulał. Trafnie oddawała płynność, ulotność i migotliwość tej muzyki, w której największe znaczenie miała wrażliwość na czysty dźwięk i na wyrafinowaną zmienność barw orkiestrowych. Musiało jednak minąć jeszcze kilka lat, owocujących kolejnymi dziełami (wymieńmy tu orkiestrowe „Nokturny”, szkice symfoniczne „Morze” z roku 1905, symfoniczne „Images” z lat 1909-12), by słuchacze zdołali zaakceptować fakt, iż w muzyce Debussy’ego dokonało się coś znacznie poważniejszego, niż tylko powierzchowne „podłączenie się jej” do znaczących nurtów estetycznych w malarstwie i w literaturze epoki. Oto za sprawą wyniesienia na pierwszy plan gry barw i harmonii, użycia skal całotonowych i szeregu dalszych innowacji, ulegał rozluźnieniu obowiązujący przez dwa stulecia system dźwiękowy – ten w jakim tworzyli Bach, Mozart, Beethoven czy Brahms – otwierając się ku nieprzeczuwanym wcześniej odczuciom, wibracjom i nastrojom. Tak zaczynał się w muzyce wiek XX.

Koncert na altówkę Benedykta Konowalskiego (ur. 1928) powstał w roku 1991, ale dopiero teraz będzie miał w Olsztynie swoje prawykonanie. Nota bene nie pierwsze to w naszej Filharmonii prawykonanie utworu tego kompozytora, który – co zwykł podkreślać – ma do Olsztyna dużo sentymentu. W latach poprzednich olsztyńscy słuchacze mogli być świadkami prawykonań jego symfonii: III (Sykstyńskiej), VII (Tatrzańskiej), a na 60. rocznicę tej instytucji, obchodzoną uroczyście 17 marca 2006 r., Benedykt Konowalski ofiarował XIV Symfonię – koncertującą, na flet, klarnet, marimbafon i orkiestrę smyczkową. Autor dedykował wtedy swój utwór Mirosławowi Dąbrowskiemu, twórcy pierwszej orkiestry w powojennym Olsztynie, który był jednym z jego profesorów w warszawskiej Akademii Muzycznej.

Obecne prawykonanie ma ten szczególny walor, że Koncert na altówkę zagra Dorota Sroczyńska, artystka, której już wcześniej Benedykt Konowalski dedykował wiele swych kompozycji i która często bywała ich pierwszą wykonawczynią. Z myślą o niej kompozytor przedzielił swój barwny „fresk muzyczny” – jak nazywa ów koncert – czterema wirtuozowskimi kadencjami altówki solo.

Dyrygent, kompozytor, profesor warszawskiej Akademii Muzycznej, a w latach 1984-87 jej prorektor, studiował w tej uczelni kompozycję u Jana Maklakiewicza i Tadeusza Szeligowskiego (dyplom w 1960) oraz dyrygenturę pod kierunkiem Stanisława Wisłockiego (dyplom w 1964). W latach 1956-72 był kierownikiem muzycznym Centralnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego w Warszawie, dla którego napisał wiele utworów. Jako dyrygent prowadził koncerty symfoniczne w kraju i za granicą. Nagrywał programy muzyczne dla Polskiego Radia i Telewizji, nagrał też kilkanaście płyt dla Polskich Nagrań i dla Philipsa w Paryżu, prowadził spektakle w teatrach muzycznych. Jest laureatem konkursów kompozytorskich: Oddziału Warszawskiego Związku Kompozytorów Polskich (1990), Konkursu im. Feliksa Nowowiejskiego (1996) oraz Konkursu im. Grażyny Bacewicz (1999). Otrzymał także Nagrodę Ministra Kultury i Sztuki (1977, 1987) i Nagrodę Prezesa Rady Ministrów I stopnia za twórczość artystyczną oraz za twórczość dla dzieci i młodzieży (1979, 1987).

Długoletni i zasłużony uczestnik i współkreator polskiego życia muzycznego, sam również w znaczącym stopniu przyczynił się do promocji muzyki polskiej, prowadząc wiele prawykonań utworów szeregu współczesnych kompozytorów polskich. Niedawno obchodził 85 urodziny. Nam obiecał, że przyjedzie na ten koncert.

Symfonia fantastyczna Hektora Berlioza (1803-1869) powstała w roku 1830 i jest to pierwsze słynne dzieło muzycznego romantyzmu francuskiego. Mistrz romantycznej symfoniki rozwija tu swój wyjątkowy i nowatorski zmysł orkiestrowej kolorystyki, którego doświadczenia warsztatowe przekazał później kolejnym pokoleniom muzyków XIX wieku, publikując „Traktat o instrumentacji i orkiestracji współczesnej”.

Ale Symfonia fantastyczna to nie tylko znakomity przykład romantycznej muzyki, lecz i samej romantycznej wyobraźni. Opatrzona jest podtytułem „Epizod z życia artysty” i komentarzem pióra kompozytora, będącym wręcz czymś na kształt scenariusza w gatunku „horror story”, w jakim publiczność ówczesna lubowała się w literaturze, w teatrze, a teraz bodaj po raz pierwszy na taką skalę w muzyce.

Pierwsze dwie części pięcioczęściowej symfonii mają ilustrować marzenia młodego, zakochanego człowieka, który to snuje się pośród tłumnego, paryskiego balu, to znów szuka samotności na wsi wśród pól, gdzie „podziwia w upojeniu wspaniałości natury. Ale wszędzie – w mieście i na wsi – ściga go obraz ukochanej i odbiera mu spokój…” – pisał Berlioz.

A co dalej? Pechowo zakochany artysta stwierdza, że nic z jego miłości nie będzie. Kolejną, czwartą część swojej symfonii Berlioz opowiada tak:

„Ponieważ artysta przekonał się, że ta, którą uwielbia, nie odwzajemnia jego miłości, nie potrafi go zrozumieć, a nawet jest go niegodna, truje się zażywając opium. Zbyt słaba dawka narkotyku nie zabija go, lecz pogrąża w ciężki sen, pełen straszliwych wizji. Artysta śni, że zamordował ukochaną i skazany na śmierć prowadzony jest na miejsce stracenia, stając się świadkiem własnej egzekucji. Pochód porusza się przy dźwiękach raz posępnego i dzikiego, to znowu wspaniałego i uroczystego marsza, który miesza się z odgłosami głuchych kroków i brutalnym hałasem tłumu”.

My dodajmy: część ta kończy się ciężkim uderzeniem katowskiego topora. I oto w ostatniej, piątej części nasz bohater trafia na szatański sabat, gdzie słyszy groźne Dies irae, w prześmiewczy sposób parodiowane przez uczestników orgii, i melodię towarzyszącą jego miłości, również groteskowo przedrzeźnianą…

Nie dowiadujemy się tylko, co będzie, gdy się delikwent rano po takim balu obudzi. Rozbudowana forma, wielka obsada, posługiwanie się skrajnościami: mamy tu do czynienia z rozszerzeniem i powiększeniem skali wrażeń w muzyce. Gdy Symfonia fantastyczna powstała, minęło raptem trzy lata od śmierci Beethovena – a tu już jakby runęły tamy, za którymi Beethoven – mimo wszystko klasyk – starał się chronić przed nadmiarem przesady.

Tymczasem Berlioz nie bez pychy mawiał o sobie, że jest „crescendem Beethovena”. Crescendo znaczy w muzyce: coraz głośniej, coraz potężniej… Przecierał tym samym szlak dla wielu późniejszych przedsięwzięć sztuki XIX wieku, zwłaszcza Liszta i Wagnera.

TERMINARZ KONCERTÓW W MAJU

Filharmonia Olsztyńska - koncerty w maju

Brak komentarzy.

Zostaw komentarz